Jak dodzwonić się do działu technicznego Netii?

Od kilku miesięcy mamy w biurze łącze ADSL od Netii – nie z wyboru, raczej z przymusu (w kamienicy był do wyboru lokalny dostawca, który mógł nas podpiąć dopiero miesiąc później, albo usługi na łączach dawnego TPSA). Jak to z neostrado-podobnymi tworami bywa, raz działa to lepiej, raz gorzej, ale dla naszych potrzeb jest wystarczające.

Od tygodnia jednak zaczęły się problemy – gubienie pakietów, dzikie timeouty przy pingu, niemożność wysłania plików na FTP. Postanowiliśmy więc zgłosić problem, dzwoniąc na infolinię – i tu zaczęły się schody.Numer znajdziecie na stronie Netii – nie będę go tu przepisywał, bo jeszcze się zmieni za kilka miesięcy i zostanę oskarżony o straszne przestępstwo wprowadzania ludzi w błąd! Dzwonimy więc. W słuchawce jak to zwykle, odzywa się automat, przedstawiający stupoziomowe menu głosowe. Nie dajcie się zwieść pozorom – wybranie pomocy technicznej nic wam nie da. Niestety, ale jedyne co usłyszycie to automatyczne FAQ – system zada wam kilka pytań i postara się udowodnić, że to wszystko wina tego, że wasza prababka była blondynką i nie macie pojęcia jak poprawnie podłączyć kabelek. I że do korzystania z internetu, należy włączyć komputer.

Po kilku próbach oddałem telefon Marcie – niech spróbuje. Chwila grzebania w numerkach i viola – wystarczyło wybrać „w sprawach innych”, wszystko inne inne i inne. Alleluja, mamy konsultanta. Nie liczyłem ile płatnego czasu połączenia straciłem (nie korzystamy z telefonu stacjonarnego, więc musiałem dzwonić z komórki), jednak na pewno było to dobre kilka minut kombinowania i dotarcie do punktu K (mam na myśli słowo na K, nie element skoczni narciarskiej). Teraz tylko prosimy panią konsultantkę o połączenie z działem technicznym i mamy to!

***

Chwila. Mamy to? Mieliśmy to trzy dni temu. Ale dzisiaj pojawiła się kolejna przeszkoda. Głos automatu poinformował nas, że do godziny 14 jest przerwa techniczna, aktualizacja bazy, łolaboga, zmieniamy matrix. Fail. W zanadrzu wyciągamy ostateczny cios life hackingu. Pytanie za sto punktów: na czym dostawcy zależy najbardziej? Na nowych klientach oczywiście. Dzwonimy jeszcze raz. „Jeśli chcesz zostać naszym klientem, wybierz tysiąc-pińcet”. Klik. „Dzień dobry, pani jakaśtam, w czym mogę pomóc?”

My vs Netia – 1:0

Te same zasady można i chyba warto stosować z dowolną upierdliwą infolinią. Ja mam niezłą szkołę życia i nigdy więcej nie dam się pokonać infolinii. W podziękowaniu za dobrą radę chętnie przyjmę dobre piwo. „Aby skontaktować się w tej sprawie, wybierz 1.”